Marketing

Jak zwiększyć sprzedaż online o 50% w 90 dni

Sprzedaż online to iloczyn trzech liczb: ruchu, konwersji i średniej wartości zamówienia. Pokazujemy plan na 90 dni, w którym poprawiasz każdą z nich o kilkanaście procent — i wychodzisz na plus o połowę.

Adrian Tański

Adrian Tański

4 min czytania
UdostępnijX
Wnętrze restauracji z widokiem na salę i bar

W skrócie

  • Sprzedaż online = ruch × konwersja × średnia wartość zamówienia. Te trzy liczby mnożą się przez siebie, więc małe poprawki dają duży efekt.
  • Konwersja jest najtańszą dźwignią — poprawiasz ją bez wydawania złotówki na reklamę.
  • Średnią wartość koszyka podnoszą modyfikatory, zestawy i sensownie ustawiony próg darmowej dostawy.
  • Ruch dokładaj na końcu, kiedy strona już sprzedaje — inaczej płacisz za wizyty, które i tak nie kończą się zamówieniem.

Większość restauracji szuka wzrostu w jednym miejscu: „potrzebujemy więcej ludzi na stronie”. To najdroższa droga. Sprzedaż online jest iloczynem trzech liczb i to właśnie dlatego kilkunastoprocentowe poprawki w trzech miejscach dają razem ponad 50%.

+20%

ruchu na stronie

+15%

konwersji

+10%

wartości koszyka

+52%

sprzedaży łącznie

Matematyka, która robi całą robotę

Załóżmy pizzerię, która ma 4 000 wejść na stronę zamówień miesięcznie, 3% konwersji i 70 zł średniego koszyka. To 8 400 zł miesięcznie. Teraz zobacz, co się dzieje, kiedy ruszysz każdą z tych liczb osobno — i wszystkie naraz.

ScenariuszRuchKonwersjaKoszykSprzedaż / mies.
Punkt startowy4 0003,0%70 zł8 400 zł
Tylko więcej ruchu (+20%)4 8003,0%70 zł10 080 zł
Tylko lepsza konwersja (+15%)4 0003,45%70 zł9 660 zł
Wszystkie trzy dźwignie4 8003,45%77 zł12 761 zł
Przykład modelowy. Te same nakłady rozłożone na trzy dźwignie zamiast jednej.

Miesiąc 1: konwersja, czyli darmowy wzrost

Konwersja to procent osób, które weszły na stronę i faktycznie złożyły zamówienie. W gastronomii traci się ją zwykle na tych samych pięciu rzeczach.

  • Liczba kroków do zapłaty. Od kliknięcia w danie do potwierdzenia zamówienia powinny być maksymalnie trzy ekrany. Rejestracja konta przed zamówieniem to najdroższy formularz w gastronomii.
  • Czas ładowania na telefonie. Ponad 70% zamówień składanych jest z komórki. Zdjęcia w rozdzielczości aparatu potrafią wydłużyć ładowanie menu do kilku sekund — i połowa ludzi nie doczeka.
  • Zdjęcia dań. Pozycje bez zdjęcia sprzedają się wyraźnie gorzej niż te ze zdjęciem. Nie musisz mieć wszystkich — zacznij od 20 najczęściej zamawianych.
  • Widoczne koszty. Dostawa i minimalna wartość zamówienia pokazane dopiero w koszyku to klasyczny powód porzucenia. Napisz je od razu przy wyborze adresu.
  • Płatności. BLIK, karta i szybki przelew. Brak BLIK-a w Polsce to realna strata zamówień, szczególnie w grupie do 35 lat.

Sprawdź to sam: złóż zamówienie z telefonu, z danymi jak nowy klient, i policz kliknięcia oraz sekundy. Jeśli trwa dłużej niż 90 sekund, masz tu do odzyskania kilkanaście procent.

Miesiąc 2: średnia wartość zamówienia

Ten sam klient, ten sam koszt pozyskania, wyższy rachunek. Cztery mechanizmy, które działają praktycznie w każdym lokalu:

  1. 1

    Modyfikatory zamiast osobnych pozycji

    Dodatkowy ser, podwójne mięso, sos premium, większy rozmiar. Każdy modyfikator to kilka złotych marży dokładanych bez dodatkowej obsługi.

  2. 2

    Zestawy z czytelną korzyścią

    „Pizza + napój + sos taniej o 6 zł” działa lepiej niż rabat procentowy, bo klient widzi konkretną kwotę. Zestaw powinien podnosić rachunek, nie zastępować go tańszą wersją.

  3. 3

    Próg darmowej dostawy tuż nad koszykiem

    Jeśli średni koszyk to 70 zł, ustaw próg na 85–90 zł. Za wysoki próg zniechęca, za niski oddaje marżę za darmo.

  4. 4

    Jeden trafny upsell w koszyku

    Napój lub deser proponowany raz, na ostatnim ekranie. Trzy propozycje na trzech ekranach irytują i obniżają konwersję.

Miesiąc 3: ruch, który się broni

Dopiero teraz ma sens dokładanie odwiedzin. Kolejność jest istotna: najpierw źródła darmowe i powtarzalne, potem płatne.

  1. 1Wizytówka Google. Aktualne godziny, menu, link do zamawiania w profilu, zdjęcia dodawane co miesiąc, odpowiedzi na wszystkie opinie. Dla lokalnej gastronomii to zwykle najmocniejsze pojedyncze źródło ruchu.
  2. 2Własna baza klientów. Zgody marketingowe zbierane przy zamówieniu, potem SMS w piątek po południu do osób, które nie zamawiały od 30 dni. Koszt grosze, konwersja wyższa niż z jakiejkolwiek reklamy.
  3. 3QR w torbie z dostawą. Klient, który dziś zamówił przez agregator, jutro może zamówić bezpośrednio. Kartka z kodem i konkretną zachętą („napój gratis przy zamówieniu na naszej stronie”) kosztuje kilka groszy.
  4. 4Płatne kampanie lokalne. Włącz dopiero na końcu i ustaw promień realnej dostawy. Wcześniej płacisz za ruch, którego strona nie potrafi jeszcze zamienić na zamówienia.

Cztery liczby, które sprawdzasz w każdy poniedziałek

WskaźnikSkąd go bierzeszKierunek
Wejścia na menuAnalityka strony zamówieńrośnie
KonwersjaZamówienia ÷ wejściarośnie
Średni koszykPrzychód ÷ liczba zamówieńrośnie
Udział zamówień bezpośrednichZamówienia własne ÷ wszystkierośnie

Cztery liczby, jeden ekran, pięć minut tygodniowo. Jeśli któraś stoi w miejscu przez trzy tygodnie, wiesz dokładnie, którą dźwignię ruszyć w kolejnym sprincie.

Restauracje nie mają problemu z brakiem pomysłów na marketing. Mają problem z tym, że nie wiedzą, która z trzech liczb akurat je ogranicza.

Chcesz zobaczyć te liczby dla swojego lokalu?

Pokażemy Ci na demo, jak wygląda panel z konwersją, średnim koszykiem i udziałem zamówień bezpośrednich — na danych z Twojego menu.

Umów demo

Najczęstsze pytania

Czy 50% wzrostu jest realne dla każdej restauracji?

Realne jest dla lokali, które startują z niedopracowanej ścieżki zamówienia — a to większość. Jeśli masz już zoptymalizowany checkout, wysoką konwersję i dopracowany koszyk, zostaje głównie dźwignia ruchu i wzrost będzie mniejszy, ale tańszy w utrzymaniu.

Od czego zacząć, jeśli mam czas tylko na jedną rzecz?

Od skrócenia ścieżki zamówienia na telefonie i dodania zdjęć do 20 najczęściej zamawianych pozycji. To dwie zmiany o najlepszym stosunku efektu do nakładu.

Jak długo czekać na efekty?

Zmiany w konwersji i koszyku widać w danych po 2–3 tygodniach. Efekty pracy nad wizytówką Google i bazą klientów narastają przez 2–3 miesiące.

Tagikonwersjasprzedaż onlineAOVlokalne SEO
Adrian Tański

O autorze

Adrian Tański

CEO & Founder, Dinevo

5 lat w branży tech, wcześniej CTO w startupie delivery. Pisze o sprzedaży online i marketingu lokalnym.